W tym roku kitę zerwała Justyna Luzar - gratulacje!

W sobotę, 8 listopada, rozegrany został czterdziesty pierwszy Hubertus w historii klubu. Uczestniczy jak zwykle spotkali się w klubie koło godziny 10, do rozpoczęcia imprezy czasu było dużo, ale przecież trzeba było popracować nad odpowiednim wyglądem koni, no i własnym. Niektóre konie wymagały gruntownego czyszczenia, mydła, szampony i odżywki poszły w ruch, a i o sprzęt przecież trzeba było zadbać! Na koniec zająć się też sobą, fryzury, makijaż, strój galowy, i już można siadać do odprawy, którą poprowadził Tomek Powroźnik, pełniący w tym dniu rolę Mastra. To on dał hasło do siodłania i wyjścia ze stajni, tu jeszcze ostatnie dopasowania sprzętu, dociągnięcie wszystkich pasków i w drogę, na razie na ujeżdżalnię, gdzie po krótkiej rozgrzewce nastąpiło uroczyste otwarcie Hubertusa. Jak zwykle kilka słów powiedziała kierowniczka naszego klubu Kasia Furtak, a potem cały zastęp ruszył w pogoń za lisem, a w zasadzie Lisicą, którą w tym roku była Ania Matusiak jadąca na Evassie. W pogoń za nią ruszyła dwunastka jeźdźców, ale jakoś tak chwilę po  wyjeździe z ujeżdżalni kompletnie stracili trop i w jego poszukiwaniu jeździli niemal dwie godziny po okolicy. Chyba jednak nie narzekali, bo teren prowadzony przez Tomka, a zabezpieczany z tyłu przez Grześka Furtaka,  był bardzo ciekawy, a chwilami wręcz ekscytujący, więc wszyscy dobrze się bawili. Jak wspomniałem trop udało się odnaleźć i jak się okazało, przyprowadził ich na łąkę na Bielanach, gdzie Ania z Evassą były już od jakiegoś czasu. Lekko po 14 rozpoczęła się właściwa gonitwa, kilkanaście osób rzuciło się w pogoń za Anią, która w pewnym momencie musiała nawet schować się do nory, aby uciec przed szalonymi atakami z różnych stron. Po chwili wyszła ostrożnie z nory, ale goniący nie dali się oszukać, czekali przed norą i pogoń rozpoczęła się z jeszcze większą zaciekłością. Ania naprawdę wspaniale uciekała, ale jak to mówią "siła złego na jednego", w końcu ktoś musiał ją złapać, a sztuki tej dokonała Justyna Luzar, która jechała na Baby Blond - brawo i wielkie gratulacje! To właśnie Justyna za rok będzie uciekać, ale na razie świętowanie!
Po zakończeniu gonitwy nastąpiła dekoracja, której dokonały dyrektorki MDKu, pani Krystyna Marcinkowska i Sylwia Szczepańska oraz kierowniczka klubu Kasia Furtak. Wszyscy uczestnicy otrzymali pamiątkowe kotyliony, a potem Justynka poprowadziła rundę honorową. Po rundzie nastąpiła mniej oficjalna cześć, jeźdźcy i konie mieli chwilę wytchnienia, można było zsiąść, napić się herbaty i zjeść batonika, konie miały przez chwilę lżej z uwagi na brak jeźdźców na grzbiecie, i mogły skubnąć trochę trawy, której na łące na szczęście nie brakowało. Po chwili trzeba się było jednak zbierać, jeźdźcy i konie ruszyli w drogę powrotną do klubu, reszta gości, licznie zgromadzonych na trybunie, przejechała do klubu samochodami, by jak co roku spróbować znakomitego bigosu. W tym roku była też niespodzianka, mała modyfikacja, czyli pojawiła się wersja wegańska bigosu, co ucieszyło wszystkich klubowych wegan. Zapłonęło też ognisko, do którego powoli zaczęli się wszyscy przysiadać, dzień był chłodny i mglisty, więc miło się było ogrzać i zasiąść w blasku ogniska, by wspólnie powspominać wspaniałe chwile tego dnia. Następny Hubertus już za niecały rok - zapraszamy.

Lista uczestników Hubertusa 2025:

1. Ania Matusiak – Lisica – Evassa
2. Tomek Powroźnik – Master – Helios
3. Grzesiek Furtak – Kontrmaster – Cezar
4. Dominika Toboła – Avantaa
5. Justyna Luzar – Baby B
6. Kuba Powroźnik – La Plaris AA
7. Karolina Nowak – Gracja
8. Karolina Rejdych – Wera
9. Kasia Sikończyk – Luxjusz
10. Kornelia Kapusta – Jagoda
11. Magda Cichopek – Karino
12. Maria Fugiel – Rohan
13. Mateusz Witek – Werano
14. Weronika Florczyk – Gipsy/Winnetou

Zdjęcia z Hubertusa:

uczestnicy

część 1

część 2

część 3